piątek, 24 czerwca 2016

Pielęgnacja twarzy KOREAŃSKA i POLSKA - Moje Porównanie

Całkiem niedawno, choć już nie pamiętam jak, trafiłam w internecie na książkę "Sekrety urody Koreanek". Bardzo mnie zaintrygowało to jak Koreanki dbają o cerę i pomyślałam, że zrobię małe porównanie pielęgnacji swojej i wiecznie młodych, pięknych Azjatek.


1. Demakijaż - owszem, jeśli nakładam makijaż oczywiste jest późniejsze go usunięcie, jak zapewne większość robię to za pomocą płynu miceralnego i na tym poprzestaję. Natomiast Azjatki stosują oczyszczanie kilkuetapowe. Do umycia twarzy stosują olejek myjący, dla mnie brzmi dość tajemniczo - jak olejem można umyć brud? Znalazłam informacje, że olej rozpuszcza zanieczyszczenia i w ten sposób łatwiej się ich pozbywamy nie wysuszając skóry. Do dokładniejszego zgłębienia  tej techniki zapewne potrzebna będzie lektura.

2. Kosmetyk na bazie wody - myślę, że tu po prostu chodzi o jakiś żel, który na pierwszym miejscu w składzie ma właśnie wodę. Jak najbardziej używam każdego dnia :)

3. Peeling - ten zabieg także wykonuję regularnie mianowicie raz w tygodniu. Zawsze robię domowy peeling z kawy, miodu i żelu do twarzy. Z ilustracji dowiedziałam się by szczególną uwagę zwracać na nos i policzki, niby oczywiste, przecież w tych miejscach głownie zatykają się pory, a jednak wcześniej jakoś o tym nie myślałam.

4. Tonik - produkt, który moim zdaniem pełnił funkcję "odświeżacza" w ciągu dnia okazał się mieć dodatkowo zupełnie inną funkcję. Z recenzji książki dowiedziałam się, że należy przemywać nim twarz po umyciu w celu przywrócenia skórze naturalnego kwaśnego pH, gdyż żele posiadają odczyn zasadowy. Bardzo wartościowa informacja, którą wprowadziłam już do swojej pielęgnacji.

5. Esencja - ten kosmetyk już w ogóle nic mi nie mówi, jest to kolejny produkt służący do oczyszczania/odżywiania (?), próbowałam znaleźć o nim jakieś konkretne informacje, ale chyba będę musiała po prostu przeczytać książkę.

6. Ampułki - nie wiem dokładnie o co chodzi w tym punkcie, czy można tu zaliczyć również krem? Ampułki bądź serum raczej kojarzą mi się z produktami do pielęgnacji cery ze zmarszczkami, o skoncentrowanych, silnie działających składnikach. Załóżmy, że stosowanie kremu nawilżającego można to tego punkt zaliczyć.

7. Maseczka w płachcie - to już dla mnie wyższa szkoła jazdy. Może wstyd się przyznać, ale nigdy nie spotkałam się z takiego typu maskami. Punkt dla mnie kompletnie obcy, mimo to gdyby nadarzyła się okazja wypróbowania takiego zabiegu z chęcią go przetestuję. Znalazłam ostatnio takie maseczki w biedronce, ale ich bazą był alkohol, więc trochę się zniechęciłam. Moja cera tłusto-sucho-normalna mogłaby nie być zadowolona.

8. Krem pod oczy - ja używam do pielęgnacji skóry wokół oczu oliwy z oliwek, co dwa dni na noc wklepują ją delikatnie.

9. Maseczka na twarz - piszą tu o maseczce nawilżającej na noc, ale ja osobiście wolę wykonać taki zabieg w ciągu dnia. Przepisowo raz w tygodniu przyrządzam maseczkę ze spiruliny, czasem dodaję do niej miodu albo olejku pichtowego, zależy od obecnego kaprysu cery.

10. Ochrona SPF - bardzo ważny krok, to głownie dzięki ochronie przeciwsłonecznej Azjatki mają taką mleczną, zdrową cerę.
Przez całe swoje życie aż do kilku ostatnich tygodni (naprawdę) żyłam w przekonaniu, że skoro mam ciemną karnację nie muszę używać filtrów. Spaliłam się tylko raz w wieku 11 lat, ale te wydarzenie odeszło w niepamięć. Jeśli się czymś smarowałam to bardzo słabymi specyfikami (15/20) lub w ogóle, o twarzy nawet nie wspomnę, moje myślenie wyglądało następująco: skóra tłusta powinna unikać kremu.
O nie! Słońce powoduje szybsze starzenie się komórek, mogą powstać przebarwienia, a w ostateczności choroby skóry, nowotwór.
Cieszę się, że to sobie uświadomiłam, dość późno, ale zawsze coś. Teraz gdy tylko za oknem widzę mocniejsze słońce na twarz nakładam 50, a jak nie zapomnę również odkryte części ciała np. 15 - wystarcza mojej ciemnej skórze w mieście.

Podsumowując stosuję się mniej więcej do 7-8 kroków, azjatyckiej pielęgnacji, jestem z siebie zadowolona gdyż nie przypuszczałam tak wysokiego wyniku. Porównanie było bardzo ciekawym doświadczeniem, zachęcam was do takiego szybkiego przeglądu swojej pielęgnacji.
Jeśli chodzi o samą książkę to bardzo chciałabym ją przeczytać, sprawię ją sobie gdy fundusze na to pozwolą;)

Które kroki koreańskiej pielęgnacji wy stosujecie? :)

24 komentarze:

  1. Ja ostatnio przeżyłam swój "pierwszy raz" z maseczką w płachcie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie najważniejsze punkty to OCM i SPF. Olejowe oczyszczanie sprawdziło się u mnie w 100%. Problemem może być dobranie odpowiedniego oleju do oczyszczania twarzy, ale jeżeli się taki znajdzie to powinno być super :) A co do SPF to nie wyobrażam sobie wyjść z domu bez kremu z wysokim filtrem :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zarówno esencja, jak i ampułki to zachodnie serum do twarzy. Nie zalicza się do nich kremów. Bardzo polecam przeczytać książkę, bo jest świetna. Chociaż osoby, które interesują się tematem pielęgnacji twarzy raczej niewiele nowego się dowiedzą na ten temat. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze wiedzieć:) Choc ksiazka bardzo mnie intryguje

      Usuń
  4. Podchodziłam do tej książki kilka razy, a po przeczytaniu mam mieszane uczucia. Tak jak napisała Izabella, mało tam nowości dla osób nawet średnio obeznanych, a jeśli już pojawia się cos ciekawego to dość lakonicznie. Zbieram się, żeby coś więcej o tej książce napisać, ale jakoś weny mi brakuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytalam jej darmowy fragment, spodobalo mi sie to, ze autorka pisze takze o sobie, swoim zyciu, nie rzuca suchych faktow, opowiada wszystko ze swojego punktu widzenia. Chociazby dlatego zamierzam po nia siegnac:)

      Usuń
  5. Czytałam już tą książkę, wciągnęłam się i nakupowałam rzeczy :D haha

    OdpowiedzUsuń
  6. Olejek do demakijażu to super sprawa, używam Inisfree Apple juice cleansing oil, oleje rozpuszczają wszystko - również kosmetyki wodoodporne, skóra po nich jest oczyszczona i jędrna, wcale nie tłusta, nie ma uczucia ściągnięcia skóry itp

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja lubię oczyszczać skórę olejami, ale koniecznie muszę później umyć ja dodatkowo żelem. Lubie uczucie świeżej i czystej cery.
    A co do maseczek w płachcie, widziałam kilka w Hebe :)

    Serdecznie zapraszam Cię na rozdanie:
    http://hairhealer.blogspot.com/2016/06/rozdanie-powitalne.html?m=1

    OdpowiedzUsuń
  8. U mnie to wygląda mniej więcej tak : nakładam olejek z arbuza, potem myję twarz delikatnym żelem, następnie spryskuję tonikiem i robię makijaż. 3 razy w tyg robię peeling, nakładam glinki albo maseczki nawilżające ;) czasami też nakładam kremy z filtrem (mam tlustą twarz) ale tylko przy ostrym słońcu bo swoją drogą chemia w nich zawarta jest bardzo szkodliwa - rakotwórcza. Trzeba znać umiar ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, wiadomo, że podczas intensywnego zachmurzenia nie będę używać filtra;)

      Usuń
    2. Życie też jest szkodliwe, a czerniaka mimo wszystko łatwiej się nabawić niż innych nowotworów, bo używałyśmy kremu z filtrem. Poza tym można znaleźć kosmetyki z naturalnym filtrem UV, jak masło kakaowe czy olej z pestek malin, które przy ciemnej karnacji powinny doskonale spełnić swoją funkcję.

      Usuń
    3. Ps. Szkodliwe promieniowanie UV ma zdolność przenikania zarówno prze chmury, jak i lekkie ubrania czy np. szyby, także nie jest tak, że filtr w pochmurne dni jest zbędny.

      Usuń
    4. Rozumiem, ale też nie popadajmy w paranoję, że przy każdym wyjściu z domu narażamy swoje życie czy zdrowie ;)

      Usuń
    5. Kasiu, ale filtr działa tylko godzinę czy dwie. Siedząc w domu przy odsłoniętych oknach smarujesz się co chwilę kremem? ;) A oleje żeby dały tą ochronę trzeba jednak nałożyć w trochę większej ilości niż kropelka... Ja osobiście nie wyjdę z domu na dłużej bez filtru SPF 50 na sobie i w torebce ale jeśli jest pochmurno a ja idę tylko do sklepu to sobie odpuszczam. Filtry są baaaaardzo ważne co wiele osób ignoruje ale tak jak napisała Marta - nie popadajmy w paranoję. To też szkodliwe.

      Usuń
  9. Esencja nie służy do oczyszczania twarzy tylko jest to jeden z etapów odżywiania...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak napisałam nie czytałam książki i średnio wiem o co się w tym przypadku rozchodzi, wiedzę zaczerpnęłam z recenzji innych

      Usuń
    2. Etap oczyszczania skóry kończy się na tonizacji, kolejne punkty, jak wspomina Anonim, należą już do pielęgnacji :)

      Usuń
    3. Ok dzięki wam za informacje ;)

      Usuń
  10. Taka tematyka książek nie jest dla mnie, ale wpis bardzo ciekawy. Ja zawsze staram się robić wszystko regularnie, a po tygodniu wychodzi jak zwykle czyli zmywam makijaż, myję twarz wodą i peelingiem, nawilżam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Olejki do demakijażu sprawdzają się zwłaszcza, jeśli w ciągu dnia używamy ciężkich podkładów. Rozpuszczają dokładnie makijaż, pomagają pozbyć się kosmetyków i zanieczyszczeń nie niszcząc jednocześnie naturalnego płaszcza hydro-lipidowego. Warto jednak później jeszcze czymś skórę umyć, czy to żelem/kremem myjącym czy płynem micelarnym, choć wielu osobom wystarcza sam olejek myjący.
    Tonizowanie skóry jest ważne właśnie dla przywrócenia prawidłowego odczynu pH, dzięki czemu substancje aktywne kremów czy innych preparatów mogą szybciej zacząć wnikać w naszą skórę.
    Ampułki niekoniecznie wiążą się ze skórą starzejącą się. Są kosmetyki ze skoncentrowaną witaminą C czy kwasem hialurownowym, które doskonale spiszą się w pielęgnacji większości rodzajów cery. Są też ampułki normalizujące, dla cery mieszanej czy tłustej.
    Maseczki w płachcie czy płacie flizelinowym (czy też żelowym) fantastycznie się sprawdzają. Mają dobre działanie, są wygodne w użyciu, ale trzeba zwracać uwagę na skład, aby nie zrobić sobie "krzywdy".
    Zastanawiałam się nad zakupem tej książki, ale w końcu się nie zdecydowałam, bo po kilku recenzjach doszłam do wniosku, że nie dowiem się z niej niczego nowego.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja wprowadziłam na stałe oczyszczanie olejami - zastanawiam się teraz, jak mogłam bez tego żyć :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Pamiętam jak pierwszy raz przeczytałam o oczyszczaniu olejem - wtedy byłam troszeczkę zaskoczona ale rozpuszczenie tłuszczu olejem wydało mi się logiczne. Od tego czasu na naszym rynku kosmetycznym pojawiło się sporo różnych olejków do mycia, no i ocm oczywiście :)
    A co do peelingu, Azjatki używają o wiele delikatniejszych peelingów niż my i peelingują twarz nawet codziennie ;)

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że trafiłeś na mojego bloga. Dziękuję za każdy cenny komentarz przez ciebie pozostawiony;)
Bądź szanującym się człowiekiem i nie SPAMUJ.
SPAM to komentarz obraźliwy (taki zostanie usunięty) lub z adresem twojego bloga.