Obiecałam sobie, że nie kupię żadnego nowego kosmetyku póki nie zużyję choć połowy obecnych. Niestety gdy dowiedziałam się o otwarciu nowej "mini drogerii" w moim mieście, zwłaszcza z rosyjskimi produktami, nie mogłam oprzeć się pokusie;)
Odwiedziłam dziś rano sklepik, który okazał się naprawdę malutki.
Największą jego część stanowiły produkty do pielęgnacji ciała, min. peelingi, sole, kremy, masła, itp. Różnego rodzaju świece, olejki eteryczne, oleje... wybór był na prawdę ogromny. Oprócz tego moją uwagę przykuły piękne ręcznie robione mydła, najbardziej podobało mi się takie z kolorowym kurczaczkiem na Wielkanoc;) Ze znanych mi marek dostrzegłam właśnie Babuszkę Agafię, Bingo Spa i Sylveco. Wiele z firm widziałam po raz pierwszy, nie było na nich nawet naklejek po polsku:P
Interesowały mnie przede wszystkim specyfiki do włosów, obejrzałam półkę z Babuszką, ale większość tego asortymentu stanowiły kosmetyki do ciała. W końcu zdecydowałam się, że wypróbuję coś zupełnie nowego.
Mój wybór padł na 2 glinki oraz czarne mydło:)